Nasz Gospodarz faktycznie mowi plynnie po polsku. Studiowal w Warsawie i Lodzi. Jak sie dowiedzial jak malo czasu planujemy spedzic w jego pieknym miescie podsumowal nas jednym zdaniem - spidi gonzales :)
Ale mimo tloku w hostelu udalo sie znalezc miejsce i dla nas.
Milo po drodze spotkac ludzi, ktorzy na wejsciu lubia cie za to skad jestes :)
Pozdrawiamy znad wieczornegi drinka, jutro droga do Kambodzy. Aczkolwiek Laos to jak na razie moj typ tej podrozy. Przepieknie tu jest.
milion smaków na minutę, czyli relacja z wyczekanej i wymarzonej wyprawy do azji. inspiracja dla nazwy niewątpliwie kulinarna bo nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie pozachwycali się tym jak pachną i smakują wietnam, laos i kambodża ale będzie po trochu o wszystkim, nie tylko o jedzeniu :)
środa, 9 listopada 2011
A wiec Pakse...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz