środa, 9 listopada 2011

A wiec Pakse...

Nasz Gospodarz faktycznie mowi plynnie po polsku. Studiowal w Warsawie i Lodzi. Jak sie dowiedzial jak malo czasu planujemy spedzic w jego pieknym miescie podsumowal nas jednym zdaniem - spidi gonzales :)
Ale mimo tloku w hostelu udalo sie znalezc miejsce i dla nas.
Milo po drodze spotkac ludzi, ktorzy na wejsciu lubia cie za to skad jestes :)
Pozdrawiamy znad wieczornegi drinka, jutro droga do Kambodzy. Aczkolwiek Laos to jak na razie moj typ tej podrozy. Przepieknie tu jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz