Po 16h jazdy lokalnymi srodkami transportu dotarlismy w koncu z Pakse do Siem Reap. Wysoka woda okazala sie nie tak straszna jak sie wydawalo. Jasne, widac pozalewane pola, ale nie ma dramatu.
Osiagnelismy drobny sukces, bo udalo nam sie przekroczyc granice z naszymi elektronicznymi wizami na przejsciu, ktore oficjalnie nie obsluguje e-wiz. Drobna darowizna na rzecz sluzby celnej w wysokosci one dollar od lebka rozwiala watpliwosci panow granicznikow :)
Obecnie saczymy drinka na rozluznienie po trudach podrozy i planujemy jutrzejsze zwiedzanie Angkor Wat.
Machamy lapka spod tego samego ksiezyca co u Was - slawna w okolicy Nine People Group ;)
milion smaków na minutę, czyli relacja z wyczekanej i wymarzonej wyprawy do azji. inspiracja dla nazwy niewątpliwie kulinarna bo nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie pozachwycali się tym jak pachną i smakują wietnam, laos i kambodża ale będzie po trochu o wszystkim, nie tylko o jedzeniu :)
piątek, 11 listopada 2011
Kambodza welcome to
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pozdrawiam całą Nine People Group. W Piasecznie o key. Na Buszyckiej również chociaż trochę zimno.Tushes bis nachstes mal.
OdpowiedzUsuńMy gawarim iz Podkarpacia. U nas toże ok.ej.
OdpowiedzUsuńTeż zmarzlim tego wieczora. I tez pełnia.
Niech sprawdzom wat za drzewo porasta to Angkor Wat. Kamień poprosimy stamtąd. mały.
Pozdrawiliajem.