... pozdrawiamy z Kambodzy
milion smaków na minutę, czyli relacja z wyczekanej i wymarzonej wyprawy do azji. inspiracja dla nazwy niewątpliwie kulinarna bo nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie pozachwycali się tym jak pachną i smakują wietnam, laos i kambodża ale będzie po trochu o wszystkim, nie tylko o jedzeniu :)
sobota, 19 listopada 2011
sobota, 12 listopada 2011
piątek, 11 listopada 2011
Kambodza welcome to
Po 16h jazdy lokalnymi srodkami transportu dotarlismy w koncu z Pakse do Siem Reap. Wysoka woda okazala sie nie tak straszna jak sie wydawalo. Jasne, widac pozalewane pola, ale nie ma dramatu.
Osiagnelismy drobny sukces, bo udalo nam sie przekroczyc granice z naszymi elektronicznymi wizami na przejsciu, ktore oficjalnie nie obsluguje e-wiz. Drobna darowizna na rzecz sluzby celnej w wysokosci one dollar od lebka rozwiala watpliwosci panow granicznikow :)
Obecnie saczymy drinka na rozluznienie po trudach podrozy i planujemy jutrzejsze zwiedzanie Angkor Wat.
Machamy lapka spod tego samego ksiezyca co u Was - slawna w okolicy Nine People Group ;)
środa, 9 listopada 2011
A wiec Pakse...
Nasz Gospodarz faktycznie mowi plynnie po polsku. Studiowal w Warsawie i Lodzi. Jak sie dowiedzial jak malo czasu planujemy spedzic w jego pieknym miescie podsumowal nas jednym zdaniem - spidi gonzales :)
Ale mimo tloku w hostelu udalo sie znalezc miejsce i dla nas.
Milo po drodze spotkac ludzi, ktorzy na wejsciu lubia cie za to skad jestes :)
Pozdrawiamy znad wieczornegi drinka, jutro droga do Kambodzy. Aczkolwiek Laos to jak na razie moj typ tej podrozy. Przepieknie tu jest.
akcent polski w drodze :) pozdrawiamy z Pakse
odpowiedz mailowa na probe zarezerwowania noclegu. proba byla po angielsku ozywiscie.
Czesc Jarek, Ja widze naswisko mysle ze pan jest Polak. Jestesmy bardzo zajety ale jezely bedziecie w Pakse mozecie wystompicz do Sabaidy2. A potem mozemy znalez wyjscie razem.
czesc
mr vong
wtorek, 8 listopada 2011
pamietacie smak gumy donald?
oto napoj, ktory smakuje identycznie :) i jest zielony jak od markera. na zdrowie! :)
dziekuje koncernowi PepsiCo za przypomnienie czasow dziecinstwa :)
Lao.
po nocnej podrozy z Luang Prabang lokalnym autobusem klasy VIP (podali buteleczke wody i ciasteczko) dotarlismy do Vientiane. byly przerwy na papierosy, na cyrklowanie autobusem na zakrecie gorskiej drogi, na posilek w ktorym niestety znalazlam robaka, ktory nie byl jego integralna czescia a raczej stanowil element naplywowy (blee). vientiane nie powala. prawda tez taka, ze tutejsza architektura sakralna, ktora jest glowna atakcja, niestety mnie nie porusza, w zwiazku czym takie miejsa luang prabang, w ktorym bylismy wczoraj, gdzie gwozdziem programu jest przyroda, sa dla mnie zdecydowanie bardziej pociagajace. poza tym - lubie gory. a tam byly piekne gory.
przerwa w relacji na lokalna zywnosc :)
na dowod ze zyjemy :)
oto dokumenacja fotograficzna z naszego wynajetego na godziny hotelu :) wieczorem ruszamy dalej.
pozdrawiamy
niedziela, 6 listopada 2011
sobota, 5 listopada 2011
piątek, 4 listopada 2011
poranna kawa
poranna kawa odbywa sie w najbardziej europejskim miejscu jakie udalo nam sie znalezc w okolicy :) wygladamy jak przyslowiowa ekipa amerykanskich turystow.
nasze glowy zaprzataja rozne problemy - co jedza tu na sniadanie (sajgonki i zupe pho?), ile penisow (lokalna waluta to dongi, taki tam zarcik jezykowy :) to jeden dolar ? i dlaczego milion miesci sie bez problemu do portfela ;) ? jest dobrze, choc niektorzy ze wzgledu na zmiane czasu spedzili bezsenna noc. czas ruszac po czapeczki jak z pola ryzowego ;)
czwartek, 3 listopada 2011
niusy z lotniska
a wiec czekamy. przeszlismy przez wszytkie etapy odprawy, przed nami juz tylko boarding. tylko albo az. ostatnia informacja jest taka ze boarding dopiero za godzine. wiec czekamy. pijemy drinki. palimy papierosy bo maja tu cywilizowane palarnie :) troche podsypiamy. generalnie czekamy...
środa, 2 listopada 2011
zawsze jest tak, że ktoś musi zacząć...
atrakcji nigdy za wiele :)
powodz w kambodzy nie wystarczyla dla urozmaicenia naszej podrozy. dodatkowe atrakcje zapewnia zamkniete lotnisko w Wawie (na razie 'tylko' do 15 jutro) i 'nieco' uszkodzony 767, jeden z tych ktore w Locie obsluguja trasy transatlantyckie.oraz loty do... Hanoi wlasnie.
ahoj przygodo, jak mawiaja niektorzy :)
btw, czapki z glow za precyzje dzisiejszego ladowania.
niedziela, 30 października 2011
już za parę dni, za dni parę...
4.11 Hanoi
5.11 Hanoi w planach wycieczka nad zatokę Ha Long
6.11 Hanoi, wieczorny samolot do Laosu, do Luang Prabang
7.11 Luang Prabang, nocny autobus do Vientane
8.11 Vientane
9.11 Vientiane, autobus do Nong Khai + nocny pociąg z Nong Khai do Bakgkoku
10.11 podróż z Bangkoku do Siem Reap w Kambodży
11.11 Siem Reap i zwiedzanie Ankor Wat
12.11 Siem Reap i zwiedzania Ankor Wat ciąg dalszy, nocny autobus do Phnom Phen
13.11 Phnom Phen,
14.11 poranny autobus do Sihanoukville a potem łódką na na wyspę Koh Rong w celu leżenia do góry brzuchem :)
15.11 Koh Rong leżenie do góry brzuchem
16.11 Koh Rong i ... leżenie do góry brzuchem :)
17.11 łódka z Koh Rong do Sihanoukville potem taxi do Prek Chak na granicy kambodżańsko-wietnamskiej
18.11 Can Tho i targ wodny
19.11 poranny autobus do Sajgonu (obecnie Ho Chi Min City)
20.11 Sajgon
21.11 samolot Sajgon - Da Nang obok Hoi An
22.11 Hoi An samolot Da Nang - Hanoi



















